Lepiej wyjść na głupca, czy kanalię – kryzysowy dylemat Rzecznika

Paź 23rd Lepiej wyjść na głupca, czy kanalię – kryzysowy dylemat Rzecznika
Dodano niedziela 23rd 8:43:59

Kilka lat temu w środku nocy obudził mnie telefon. Znajomy głos z jednego z ościennych krajów okazywał oznaki paniki. Pora też była niecodzienna, jak na zwykłą konsultację biznesową, czy przyjacielską pogawędkę. Szybko okazało się, że sytuacja była poważna. Pierwszy poranny samolot na szczęście bez opóźnień dowiózł mnie do siedziby pewnej korporacji, w której puste pudełka po pizzy oznaczały całonocną pracę sporego zespołu.

Tematem porannego spotkania miało być ustalenie strategii komunikacji w związku z aresztowaniem, dyrektora handlowego owej korporacji. Aresztowanie odbyło się poprzedniego dnia wieczorem, w stylu, które szybko określiłem jako „polski”, czyli z niewielką ilością poszlakowych dowodów, ale za to w świetle kamer ekipy państwowej telewizji, która akurat przez zupełny przypadek była w pobliżu.

Sytuacja nie była łatwa, bowiem rano aresztantowi, wieloletniemu wiernemu managerowi korporacji postawiono zarzuty korumpowania klientów w sektorze publicznym na skalę niespotykaną w owym niewielkim kraju. Krótko mówiąc afera nie dotyczyła już tylko kłopotów osobistych jednej osoby, ale cała korporacja, którą reprezentował była w kłopotach.

Prezes, którego znałem z jednego z wcześniejszych projektów zapytał wprost, nie chcąc zdradzić, czy o całym procederze wiedział, czy lepiej żeby oświadczył, że jest zaskoczony i Zarząd, którym od lat kieruje o niczym nie wiedział, czy zasugerować, że z pewnością ów aresztowany manager nie działał sam. To oznacza właśnie tytułowy dylemat.

Niestety z takiej sytuacji nie ma dobrego wyjścia. Przyznając publicznie, że o niczym nie wiedział, Prezes zdejmuje z siebie i pozostałych członków Zarządu właściwie całą odpowiedzialność w sensie formalnym. Oczywiście przy założeniu, że nie znajdą się dowody przeczące tezie o owej niewiedzy. Jednocześnie przyznaje jednak, że nie wie co się w firmie dzieje i nie mam tu na myśli korytarzowych plotek, bo tych Prezesi często nie są świadomi, ale nie wie o przepływach pieniędzy, które musiały się odbywać, żeby owe łapówki finansować. Krótko mówiąc, przyznając, że nie wiedział, oświadcza, że jest tytułowym biznesowym głupcem, czyli niewłaściwym człowiekiem na swoim miejscu, bo nie kontroluje Spółki, którą zarządza.

Drugie wyjście jest oczywiście równie słabe. Prezes może zasugerować, że miał przeczucia, że zbierał twarde dowody, że próbował z takim procederem walczyć. Wtedy większość słuchaczy pomyśli, że to był rodzaj cichego przyzwolenia, a aresztowany jest tylko kozłem ofiarnym, wystawionym na odstrzał. Innymi słowy, Prezes na pewno o wszystkim wiedział i zapewne jedynie symulował działania, wykonanie planu pozostawiając gangsterskim metodom aresztowanego szefa sprzedaży. Nie dość więc, że pewnie razem z pozostałymi członkami Zarządu działał niezgodnie z zasadami swojej korporacji, lokalnego prawa i dobrymi obyczajami, to jeszcze lojalnego aresztanta wystawia na żer mediów i organów ścigania. Czyli jest on sam, lub przynajmniej Zarząd w całości tytułową kanalią – premie za wykonanie planu brali, a winna jest korporacyjna płotka, która dała się złapać – tak pomyślą odbiorcy tego rodzaju oświadczenia.

Z takiej sytuacji nie ma idealnego wyjścia i uniwersalnego rozwiązania. Z pewnością jednak warto działać szybko i zdecydowanie. Brak odpowiednio szybko wygłoszonego, ale starannie przygotowanego komentarza, oznacza, że ci, którzy na takowy czekają – klienci, akcjonariusze i wszyscy zainteresowani biznesem mają już swoje teorie, które ułożyli sobie w głowach bazując na plotkach i domysłach. Z takimi niestworzonymi historiami walczy się najtrudniej.

Czasem niestety trzeba wybrać mniejsze zło, ale nawet niekorzystne dla Spółki wiadomości można przekazywać profesjonalnie i starannie, lub chaotycznie. Z pewnością w takich momentach warto również wybrać formę dialogu i porzucić pokusę wyjaśnienia wszystkiego na przykład za pomocą Twittera, bo tak jest najszybciej. Na Twitterze może Prezes napisać, że jutro rano opowie jak było na konferencji.

Takie kryzysy oczywiście nie zdarzają się często, a jak każda wiedza, z której nie korzysta się codziennie – nie jest warta utrzymywania na stałe w organizacji. Dlatego właśnie warto wezwać kogoś, kto zna się na rzeczy i zanim wpadnie się w jeszcze większe kłopoty, przemyśleć strategię. Warto również wcześniej ustalić, kto należy do grupy osób, które powinny na takim spotkaniu kryzysowym się zjawić. To element przygotowania do kryzysu.

Sytuacja, o której z oczywistych względów opowiadam bez szczegółów zakończyła się dobrze, okazało się bowiem, że oskarżenia były bezpodstawne, a aresztowany manager niewinny, jednak sama uczciwość jego pracodawcy przez kilka miesięcy była w branży szeroko dyskutowana. Dzięki szybkiej reakcji i trzymaniu się założeń opracowanej strategii, żaden z dużych Klientów nie opuścił w tym czasie Spółki.

Autor: Rafał Garszczyński, Ekspert Secution

Secution Sp. z o.o

  • ul. Grzybowska 87
  • 00-844 Warszawa
  • NIP 5272776846

 

Newsletter

Materiały eksperckie będą wysyłane w cyklach miesięcznych. Zapraszamy.