Ochotnik, czyli kto ma być twarzą naszej katastrofy

Paź 12th Ochotnik, czyli kto ma być twarzą naszej katastrofy
Dodano środa 12th 1:20:38

Wielu managerów ma tak zwane parcie na szkło. Kolejka do kamery jest tym dłuższa, im większy sukces ma być przedmiotem rozmowy. Wiele razy widziałem pracowników korporacji, którzy nie interesują się giełdowym losem firmy, jednak na konferencje wynikowe przychodzą wtedy, kiedy wyniki są dobre. Przychodzą w nadziei, że również ich wkładem w sukces ktoś z mediów może się zainteresować. Sukces zawsze ma wielu ojców.

Co innego sytuacja kryzysowa. Wtedy z reguły wszyscy od kamer i mikrofonów uciekają. Są niezwykle zajęci, przecież trzeba z kryzysem walczyć. Firma wzywa… Wszystkie ręce na pokład. Oczywiście w nagłej sytuacji potrzeba większej energii i zaangażowania. Jednak dziś żadna organizacja nie istnieje w oderwaniu od świata zewnętrznego, a wiele sytuacji kryzysowych jest wręcz nieodłącznie związanych ze światem zewnętrznym. Wady produktów, niespodziewane zanieczyszczenie środowiska, strajki, czy wszelkie kłopoty, których efektem jest spadek kursu akcji, dotykający przecież bezpośrednio, często anonimowych akcjonariuszy. Częścią nagłej i nieprzewidywanej wcześniej sytuacji kryzysowej jest więc konieczność wykorzystania mediów do kontaktu z klientami, akcjonariuszami i kontrahentami, a także postronnymi osobami, które zawsze mogą być przecież za chwilę w gronie wymienionych powyżej osób zainteresowanych losem naszego przedsiębiorstwa.

Reputację buduje się latami, a stracić można ją łatwo w jednej chwili. Stąd konieczność przygotowania się do sytuacji kryzysowej i wcześniejszego ustalenia, kto i jak powinien kontaktować się z mediami. Nie ma bowiem nic gorszego, niż zwlekanie z komentarzem, lub wysyłanie kamerom na pożarcie rzecznika prasowego, który nigdy przed kamerami nie stał, bo jego codzienną pracą jest raczej rozsyłanie wiadomości o nowych produktach do niszowych mediów branżowych.

Dlatego właśnie warto się przygotować. Nie wystarczy jednak w ramach uspokajania własnego sumienia odbycie dwudniowego szkolenia z występów publicznych. Takie szkolenie, jeśli kompetentnie przygotowane i przeprowadzone z pewnością nikomu nie zaszkodzi. Warto jednak skupić się przede wszystkim na tym, kto i co ma w sytuacji kryzysowej powiedzieć.

Z pewnością warto mieć doświadczonego rzecznika prasowego, który zna swój fach, jednak są momenty kryzysowe w których członkowie Zarządu i Rady Nadzorczej nie mają innego wyjścia i dla dobra spółki w zasadzie nie mają wyjścia i powinni sami wziąć sprawy w swoje ręce. Generalna zasada jest oczywiście prosta – im większy problem, tym ważniejszy człowiek w organizacji powinien o nim przed kamerami opowiadać. Są jednak wyjątki, w przypadku których trzeba szukać rozwiązań niestandardowych. Do nich należy choćby, częściej niż się nam wydaje występują sytuacja, kiedy w niejasnych okolicznościach dochodzi do zatrzymania przez organy ścigania Prezesa Zarządu. Wtedy mimo jego oczywistego braku, z pewnością nie można wszystkiego zrzucić na rzecznika. Doradzałbym w sytuacji stuprocentowej wiary w niewinność, zbiorowe wystąpienie całego Zarządu, stojącego murem za swojego szefa. W przypadku, kiedy mamy wątpliwości – powinien zabrać głos któryś z członków Rady Nadzorczej opowiadając o analizowaniu sytuacji i oczywiście w każdym przypadku zapewniając, że spółka funkcjonuje bez zakłóceń.

Często w przypadku nagłych strat zasobów, czy ludzi dowiadujemy się, że spółka bez tego wszystkiego radzi sobie doskonale, co zawsze budzi wątpliwości, czy aby owe zasoby były niezbędne i ludzie potrzebni. Warto więc każde słowo wcześniej przemyśleć, żeby nie wyszło, że spółka w zasadzie Prezesa pobierającego spore wynagrodzenie nie potrzebuje…

Dlatego właśnie warto się przygotować, naszkicować wcześniej tezy wystąpień w różnych przewidywalnych tematach, opracować schemat komunikacji i zatwierdzania wygłaszanych tekstów i wyposażyć wszystkich managerów w alarmowe karty kryzysowe, które powinni nosić w portfelach. Osobom wyznaczonym do wystąpień zalecam przechowywanie w biurze przemyślanego wcześniej stroju, bowiem kryzysy często występują w piątek, albo w dzień firmowej imprezy, kiedy ubieramy się inaczej niż zwykle. Niewiele rzeczy tremuje bardziej, niż niezadowolenie z własnego wyglądu przed kamerą.

Oczywiście z elegancją w wypadku kryzysu nie należy przesadzać, ale wybór stroju do kryzysowych spotkań z mediami to całkiem obszerny temat. Pamiętajcie, że Prezes z łopatą niekoniecznie wygląda dobrze i pasuje do kontekstu, szczególnie, jeśli nikt go wcześniej w stroju roboczym nie widział. Odrobina rozluźnienia wynikającego z pośpiechu oczywiście w takich wypadkach jest jak najbardziej uzasadniona.

Przede wszystkim jednak warto się przygotować na sytuacje nieprzewidywalne, to wbrew pozorom nie jest takie trudne, jednak często z braku czasu odkładane codziennie na jutro. A jutro może być właśnie ten dzień, kiedy najbardziej będziemy żałować nieprzygotowania.

Najważniejszy w kryzysowych kontaktach z mediami jest czas. Jeśli chcecie kompetentnie i szybko wygłosić oświadczenie i odpowiedzieć na wszystkie pytania tak, żeby wszyscy Wam uwierzyli, musicie czuć się pewnie, a to da Wam tylko odpowiednie przygotowanie procedur, wszystkich szczegółów, również tych z pozoru nieistotnych, jak strój i tło na którym będziecie występować i treści wystąpienia, a także odrobina praktyki. To wszystko mogą zapewnić Wam specjaliści od zarzadzania kryzysowego, których warto wcześniej poprosić o radę.

Autor: Rafał Garszczyński, Ekspert Secution

Secution Sp. z o.o

  • ul. Grzybowska 87
  • 00-844 Warszawa
  • NIP 5272776846

 

Newsletter

Materiały eksperckie będą wysyłane w cyklach miesięcznych. Zapraszamy.