Test książki telefonicznej, czyli mądry Prezes przed szkodą

Lis 6th Test książki telefonicznej, czyli mądry Prezes przed szkodą
Dodano niedziela 6th 10:26:07

Wielu doświadczonych Prezesów uważa, że w kryzysowych sytuacjach pomoże im doświadczenie. W końcu, żeby zostać Prezesem trzeba swoje w życiu przeżyć. Są jednak sytuacje, które w teorii wyglądają zupełnie inaczej, niż kiedy dzieją się naprawdę. Rozbieżność między wyobrażeniem, a rzeczywistością zwykle jest tym większa, im większy stres związany jest z takim wydarzeniem.

Dlatego właśnie opracowałem kiedyś na własny użytek test zapobiegliwości Prezesa. Kiedy mam okazję, pytam, czy Prezes wie, do kogo zadzwonić kiedy ukradną mu teczkę z dokumentami, komputerem i telefonem. Jeśli nie wie – sytuacja jest jasna – jest sporo do zrobienia. Najczęściej jednak słyszę, że oczywiście wie, do szefa IT, który już będzie wiedział, jakie hasła zmienić, jakie konta zablokować i takie tam różne. To dobra i racjonalna odpowiedź, wszak Prezes ma życiowe doświadczenie i wie, że coś takiego może się zdarzyć i nawet zrobił sobie w wolnej chwili wirtualną symulację takiego zdarzenia. Jednak najczęściej wystarczy zadać dodatkowe pytania.

Po pierwsze, czy Prezes pamięta numer telefonu do swojego szefa IT? Przecież właśnie skradziono mu telefon. A po drugie, czy jeśli owo zdarzenie miało miejsce dajmy na to późno wieczorem w czasie powrotu pociągiem z delegacji, czy szef IT taki telefon odbierze? Odpowiedzi zazwyczaj niestety mnie nie zaskakują, większość z nas nie pamięta właściwie żadnego numeru na pamięć, a szef IT zwykle odbiera, bo przecież dzwoni Prezes… Wtedy już wiem, że brak stosownych procedur może kosztować przedsiębiorstwo kierowane przez Prezesa utratę wielu istotnych tajemnic. W takim wypadku liczy się każda minuta, a bezskuteczne próby kontaktu oznaczają opóźnienia. Dziś zawsze znajdzie się w pobliżu ktoś życzliwy, kto pożyczy na chwilę telefon człowiekowi w potrzebie. Wiem, bo kilka razy sprawdzałem to w pociągach i na lotniskach, żeby z czystym sumieniem móc doradzać Prezesom stosowną procedurę postępowania. Z telefonem nie będzie więc problemu, trzeba tylko wiedzieć jaki numer wybrać na klawiaturze.

Są jednak przypadki, w których znajomość numeru do szefa IT nie wystarczy. Większość z nas zna je na szczęście tylko z filmów. Po zatrzymaniu i wykonaniu tzw. „czynności”, funkcjonariusze często pozwalają wykonać jeden telefon. Zdarza się jednak, że nasz własny smartfon staje się dowodem w sprawie i z niego nie można skorzystać. Do kogo wtedy Pan zadzwoni, pytam często tytułowego Prezesa. Najczęściej słyszę odpowiedź – do żony, albo do męża (chciałbym uniknąć wrażenia, że jak Prezes to mężczyzna koniecznie). Wydaje się być to racjonalnym wyborem. Rodzina najważniejsza, to zrozumiałe, a wielu Prezesów twierdzi nawet że numer do żony pamięta. Nie mam sumienia wtedy pytać, czy z rękami w kajdankach w pokoju przesłuchań pamięć będzie równie sprawna. To sytuacja, w której jeśli człowiek nie był już wcześniej wiele razy, i tak nie wie, jak się zachowa. Tylko co dalej? Czy żona będzie wiedziała do kogo zadzwonić? Który z prawników współpracujących z Prezesem powinien przyjechać na miejsce, odbierze telefon z nieznanego sobie numeru i zacznie działać?

Na tym etapie rozpoznania przygotowania Prezesa na nagłe sytuacje wymagające kontaktu telefonicznego już wiem, że warto takiej organizacji pomóc opracować stosowne procedury. Prezes powinien z zaufanym prawnikiem uzgodnić, żeby o każdej porze ktoś w kancelarii odebrał telefon (część prawników ma takie dyżurne alarmowe numery telefonów). Ów zaufany prawnik powinien mieć telefon do żony Prezesa, do innych członków Zarządu, być może do Rady Nadzorczej i paru innych osób. Z pewnością prawdopodobieństwo, że doświadczony w prawie karnym prawnik nie spanikuje, i że wykona ustaloną wcześniej procedurę, również uspokajając żonę jest większe, niż że żona odpowiednio naświetli sprawę prawnikowi po krótkiej rozmowie z mężem Prezesem, który dzwoni z aresztu.

Wiem również, że dział bezpieczeństwa, dział IT, być może finanse (dostęp do firmowych kont i kart kredytowych) powinien mieć całodobowe dyżury i odbierać telefony. Wiem również, że warto zmusić pamięć Prezesa do zapamiętania kilku numerów telefonów i rekomendować całej organizacji przygotowanie kart kryzysowych, czyli zbioru kontaktów i krótkiej procedury kryzysowej w postaci plastikowej karty trzymanej w portfelu. Dziś częściej giną smartfony niż portfele. Znam nawet jednego Prezesa, osobę publicznie znaną i bardzo bogatą, który telefony do dwu prawników (na wszelki wypadek, gdyby któryś z nich był poza zasięgiem), wytatuował sobie na przedramieniu. Może to nadmiar zapobiegliwości, jednak w sytuacjach stresowych z pewnością to nie przeszkadza.

Autor: Rafał Garszczyński, Ekspert Secution

Secution Sp. z o.o

  • ul. Grzybowska 87
  • 00-844 Warszawa
  • NIP 5272776846

 

Newsletter

Materiały eksperckie będą wysyłane w cyklach miesięcznych. Zapraszamy.